Wykorzystywany w celu terapeutycznym. Zapiszę rzeczy, opiszę sprawy których nie mam komu opowiedzieć.
piątek, 2 kwietnia 2021
Niedojechali do lekarza
Dziś byłam bardzo zawiedziona. Miałam dziś warkoczyki, traktowałam to jak wychodne. Olek miał tylko iść z Julią do laryngologa, dostał ode mnie ustalony termin I adres przychodni. Ale nie dojechał. Dlaczego? Bo rozładował mu się telefon. Więc nie znał adresu.
Ręce mi opadły. Bo mógł zapisać sobie gdzieś. Mógł poprosić dowolną osobę na ulicy o telefon, zadzwonić do mnie i zapytać o adres. Mógł sprawdzić adres wcześniej I znałby drogę. Mógł już dawno wymienić aparat, bo często się nagle rozładowuje lub nie ładuje.
Co zrobiłam. Poprosiłam aby znalazł Julii inny termin. Na wtorek po śwìetach. (I nic więcej,żadnego słowa więcej) Uważam, że nie miałem agresywnej postawy, bo się tak nie czułam, raczej czułam się znużona,że znów naprawiam jego niedbalstwo.
Odkrzyknął do mnie, że co ja myślę, kim ja jestem. Za kogo sie uważam. A za kogo jego uważam. żebym trochę spuściła z tonu, bo jak on mi podniesie ton to zobaczę. Krzyki I groźby trwały kilka minut, aż Laura się popłakała. Poza tym, jego zdaniem Julia jest zdrowa I nie potrzebuje laryngologa. Pediatra się z tym nie zgadza, martwi się, że tak późno pójdzie z uchem.
Ja przestałam od razu słuchać, tylko wzięłam telefon I umawiałam wizytę. Zajęło to mniej niż 30min. Musialam wykonać kilka telefonów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz